sobota, 27 czerwca 2009


zgodnie z obietnicą wklejam zdjęcie schenkera, którego udało mi sie w końcu "złapać" w Kotce...ale nie miałam już odwagi, żeby zagadać...
trudno mi znaleźć jakieś dodatkowe zajęcie, wszędzie potrzebny jest fiński, a ja w tym ciągle raczkuję, i zamiast więcej przysiąść, to się bez sensu frustruję... kosztuje to spięcia z mężem, niepotrzebnie... tak chyba wygląda tęsknota- wcale nie jest wzniosła i ascetyczna, tylko ludzka, pełna własnej bezradności, bezsilnej złośliwości, lęków... strasznie ostro widzę moje słabe strony w tym, nie umiem pokornie tego znosić, w spokoju- jest we mnie pęd, który karze mi coś z tym zrobić... a na razie nic nie mogę zrobić...

1 komentarz:

  1. Aguś może masz i słabe strony, zresztą kto ich nie ma... Ale przede wszystkim najważniejsze to co jest w Tobie, a często o tym zapominasz to upór i determinacja. Nie boisz się wyzwań, jak sobie coś wymyslisz to berniesz w to, nie masz w sobie blokady, że od razu mówisz "ee nie uda się", owszem po jakimś czasie masz milion wątpliwości, ale nie siedzisz w miejscu i narzekasz tylko zaczynasz działać. Kotka jest najlepszym przykładem, ja bym się nie odważyła...
    Masz w sobie dużą moc działania Aga i zawojujesz tam Kotkę, z Twoim "kochanym ADHD" nikt nie ma tam szans:)
    I apmiętaj, że tez baardzo tęsknimy:*

    OdpowiedzUsuń